czwartek, 5 stycznia 2017

Album. Bez papieru!

Witajcie Kochani! Dziękuję za odwiedziny w nowym roku, dziękuję, że jesteście tu ze mną, to bardzo motywujące, aby pisać, dzielić się tym, co twórczego mi się w głowie roi i w rękach pali :)

Dawno, dawno temu zaczęłam zapisywać wszystkie swoje bardziej lub mniej dziwne pomysły kreatywne z nadzieją, że kiedyś na każdy pomysł przyjdzie pora. Dziś przyszła chwila, kiedy mogę pokazać coś, nad czym myślałam długo, ale tworzyłam krótko. :)
A myślałam o czymś w rodzaju albumu... bo z serią zdjęć... ale zupełnie bez użycia papieru. Zatem nie jest to typowy papercraft, sama nie wiem jak i gdzie to "coś" zaszufladkować. :) Zainspirowałam się trochę zwojami papirusu, trochę roletą okienną - szalone zestawienie, ale kto powiedział, że nie da się znaleźć inspiracji w codziennym życiu? :) Zabrałam się do pracy, wzięłam płótno, stemple (Studio Forty - zestawy Wspomnienia i Nie przestawaj marzyć), tusze, farby, mgiełki, klej i oczywiście zdjęcia w dłoń i tak oto powstał kolejny niby-album w nietypowej formie. Jest zwój, który można odwinąć, a następnie z powrotem zrolować, zamknąć. Można go też powiesić w dowolnym miejscu, jak obrazek, makatkę. Wspaniale mi się pracowało z płótnem i z pewnością wkrótce to powtórzę. :) A Wy, co myślicie o moim nowym pomyśle? :)










Pozdrawiam ciepło! 


Nowy, kolorowy rok

Witajcie Kochani w Nowym Roku! Tak się złożyło, że ostatnie tygodnie 2016 spędziłam w ciepłych, przytulnych, slowlife'owych domowych pieleszach i nie w głowie mi było blogowanie ani nawet craftowanie. Strasznie cenny to był czas, który otworzył mi oczy i umysł na wiele nowych wyzwań, które czekają w nowym roku. I tu niespodzianka - nie tylko craftowych! :) 

Nie chcę tym razem robić żadnego podsumowania poprzedniego roku, bo na to już nie pora, czas minął. Mogę tylko napisać, że był na równi wspaniały i jednocześnie tragiczny. Serce pękło mi kilkukrotnie, ale kilkukrotnie urosło do gigantycznych rozmiarów. Poznałam mnóstwo fantastycznych ludzi ale i poznałam się na ludziach. Odwiedziłam cudowne miejsca, spróbowałam nowych rzeczy, coś zyskałam i coś straciłam. Taki klasyczny mix szczęścia i rozpaczy. Ale dość o tym, to już za mną. Czas na nowe!

Przede mną nie ma żadnego stosu postanowień, rzeczy koniecznych do wykonania, odhaczenia, zaplanowania "na mur-beton". Żadnej diety, żadnej siłowni, żadnej rzeczy, która do mnie nie pasuje. Wręcz przeciwnie, zupełnie bez przekory: mam zamiar więcej jeść (bo mam zamiar też więcej gotować ale i kulinarnie zwiedzać) i dłużej wylegiwać się na kanapie (bo mam tyle książek i filmów do nadrobienia!). Rozpieszczać się. W ramach rozpieszczania mam zamiar dać sobie prawo do psychicznego komfortu, do popełniania błędów, do nie przejmowania się nieżyczliwością, do słabości i nałogów, do podzielenia się czasem zupełnie innym kawałkiem mnie, niż ten, który jest również Wam, moi drodzy, znany.  
Wkrótce zaproszę Was w nowe, blogowe progi. :) Wierzę, że wszystko ma swoją porę i zupełnie bez znaczenia jest, jeśli coś się zmienia od trzynastego lub osiemnastego a nie od 1 stycznia :) Tymczasem jeszcze jesteśmy tu i teraz i wiedzcie, że ogromnie się cieszę, że możemy wspólnie wskoczyć w nowy rok. Bo będzie on bardzo dobry. I bardzo kolorowy. :) 

Na dobry, mam nadzieję, początek - nowy album. Szarość i brak śniegu w moich stronach skłania wyłącznie do jednego - trzeba pokolorować świat, wpuścić nieco słońca, posłodzić i polukrować. Tak zrobiłam :) Z mieszanki moich ulubionych zdjęć Róży, tektury, akwareli, kwiatów i cudownych stempli oraz naklejek Studio Forty Designs - powstał album w kształcie exploding boxa :) Dacie wiarę, że nigdy nie zrobiłam boxa jako kartki? takiego z tortem w środku. Nigdy. Ale mam album i nie zawaham się go użyć na warsztatach w tym roku. Szczegóły wkrótce! 













Bądźcie szczęśliwi w nowym roku! 

czwartek, 15 grudnia 2016

Świąteczna wymiana notesowa

Witajcie Kochani! W tym zabieganym, gorączkowym niemal, przedświątecznym czasie przynoszę ze sobą coś z innej bajki. Choć... nie do końca. :) 

Kiedy Bogusia zaprosiła mnie do wzięcia udziału w  świątecznej wymianie ogromnie się ucieszyłam, ale byłam też pełna obawy, czy uda mi się wpasować w terminy. Byłam wówczas w rozjazdach, niewiele czasu spędzałam w domu, a z całą pewnością nie siadałam do nowych robótek. Muszę tu zaznaczyć, że wymiana miała polegać na przypisaniu wszystkich chętnych w pary, a następnie każdy miał dla swojej pary stworzyć świąteczny prezent: notes. Do tego można było rozpieścić sparowaną z nami osobę słodyczami, craftowymi "przydasiami" lub innym, łatwo zbywalnym dobrem :D 

Mnie w parze przypadła Marta - JaMajka, z którą znamy się już bardzo długo, a może i dłużej. Znamy się, więc tym milej mi było przygotować coś specjalnego dla Marty. Dziś pokażę Wam co udało mi się stworzyć w ramach tej wymiany, ale najpierw zobaczcie co cudownego otrzymałam - nie jeden notes, ale dwa! Róża jest swoim zachwycona nie mniej, niż ja własnym! Marta to specjalistka mixed-mediowa, tym bardziej z zaciekawieniem odkrywałam zakamarki mojego notesu, stworzonego przez nią. No i jak tu zapełniać takie cacko? :D Z rozterki zjadłam wszystkie słodycze, które były w paczce, nie robiąc im przedtem zdjęcia.... :/ Ale notesom i pięknej kartce zrobiłam, zobaczcie jaka ze mnie szczęściara :D


A oto, co ja przygotowałam dla Marty - notes, który starałam się spersonalizować :))) 
No, przyznajcie, że miałam świetny pomysł z rudą kobitką w okularach :)))




A z tyłu - na zachętę :) 



I to wszystko na dziś :) 
Następnym razem pokażę Wam coś świątecznego, obiecuję ;) Może jeszcze zdążę :)
Tymczasem pozdrawiam ciepło i życzę Wam chwili dla siebie w tej przedświątecznej bieganinie. 


niedziela, 11 grudnia 2016

Dziewczęco = słodko

Witajcie Kochani! Jakże mi miło przysiąść na chwilę (wolną chwilę!) i spotkać się tu znów z Wami! Dziękuję za to, że mnie odwiedzacie! 

Dziś coś zaległego, ponieważ stworzonego już jakiś czas temu. Niewielki, ale niedostatki rozmiarowe nadrabiający słodyczą, wdziękiem, dziewczęcością w stylu, który lubię bardzo - shabby chic. Jest taka kolekcja papierów Cottage Rose od Kaisercraft, którą znajdziecie oczywiście w Craft4You, właśnie taka słodka, różana, urocza jednym słowem. Świetnie mi się z nią pracowało, ponieważ jeśli sięgasz po mały bloczek papierów, otrzymujesz wszystko, czego Ci potrzeba do pracy przy albumie, również sporą ilość dodatków w postaci die-cutsów czy elementów do łatwego wycięcia. 

O, tak nachwaliłam papiery, że nie pozostaje mi nic innego jak pochwalić się efektem. Taki album będziemy mieli okazję wspólnie stworzyć podczas Maratonu Warsztatowego w Łodzi, 15 stycznia 2017 :) Zapraszam! 





 



Pozdrawiam bardzo ciepło! Wspaniałego nowego tygodnia Wam życzę! 

wtorek, 22 listopada 2016

Trochę słońca?

Witajcie Kochani! Tradycyjnie, bardzo Wam dziękuję, że do mnie zaglądacie i zostawiacie po sobie ślad. Wiele to dla mnie znaczy, szczególnie w takich miesiącach jak listopad, kiedy zupełnie nie mam czasu na blogowanie. 

W związku z tym, bez przydługiego wstępu - zachęcam do zerknięcia na mój nowy layout. 

Na przekór świątecznemu tworzeniu, u mnie jest pełnia lata, czyli soczyste kolory, stemplowania, akwarele, koronkowe maski, mnóstwo okazałego kwiecia, warstwy a w tym wszystkim Róża, sprzed... 3 lat :) Lubię to zdjęcie, jest nieco nostalgiczne, ale... gdyż ponieważ nostalgiczne klimaty to nie moja bajka... powstał kolorowy, radosny scrap portretowy. :) Zapraszam. I żegnam się na 2 tygodnie, prawie ostatnie warsztatowanie w tym roku przede mną. Mam nadzieję, że to, co zostawiam na ten czas, zainspiruje Was do stworzenia czegoś zupełnie nie świątecznego. Czasami. :)







Mnóstwa nieskrępowanej kreatywności Wam życzę! 
I odrobiny wolnego czasu na tworzenie ;)

środa, 16 listopada 2016

Warsztatowałam ale nie uczyłam :)

Witajcie Kochani! Dzisiejszy post będzie o warsztatach, ale nie moich. Będzie też o tym, że człowiek uczy się całe życie. Będzie również o tym, że warto spróbować czasem czegoś innego, wyjść ze swej strefy komfortu i... takie tam coachingowe bzdurki :) 

Ale serio - wszystko co powyżej to prawda, gdyż na początku listopada miałam okazję i przyjemność poprowadzić warsztatowy maraton świąteczny w Essach-floresach, w Szczecinie i współdzielić twórczy weekend z Agą Baraniak, która prowadziła warsztaty mixed-mediowe. Wspólny kreatywny, warsztatowy weekend udał się wyśmienicie a przy okazji miałyśmy możliwość uczestniczyć nawzajem w swoich warsztatach i poznać coś nowego. 

Aga to utalentowana osoba, świetnie prowadząca zajęcia, w zupełnie swobodnej atmosferze - bardzo to lubię. Dla mnie udział w jej zajęciach był nie lada gratką, ponieważ niestety zwykle nie mam możliwości uczestniczenia w zajęciach innych instruktorek. Wcale nie dlatego, że już wszystko wiem i to, co robią inni zupełnie mnie nie interesuje. Ot, zwykle brak czasu i terminy interesujących mnie zajęć pokrywają się zwyczajnie z moimi warsztatami lub z weekendami przeznaczonymi na cenne chwile z rodziną. Tutaj jednak była świetna okazja i z przyjemnością z niej skorzystałam. 

Dziś pokażę jedną z prac - owalną, ozdobną, mixed-mediową ramę, stworzoną z wykorzystaniem farb kredowych, stempli, akwareli i różnych różności, które ozdobiły zdjęcia mojej małej, futrzastej księżniczki - Quki. :) Kolorystyka poza moją strefą komfortu, ale o to przecież chyba chodzi, aby wyjść czasem ze swojego tipi i spróbować czegoś innego. A ja bardzo lubię się bawić kolorami. :) Czego się nauczyłam? Tego, aby zdecydowanie być bardziej odważną w pracy z mediami, odważniej pochlapać, wykorzystać czasem zaskakujące materiały czy preparaty, przypomniałam sobie o swojej ogromnej kolekcji stempli, których prawie wcale nie używam... To był świetny czas a warsztaty z Agą szczerze polecam! :)
A gdyby ktoś był ciekaw co się działo na moich zajęciach, zapraszam tutaj.

Pracuję... pracuję...


A oto efekt:





Pozdrawiam ciepło! 

wtorek, 1 listopada 2016

Na przekór szarości

Witajcie Kochani! Bardzo Wam dziękuję za odwiedziny i ciepłe słowa. :) Bardzo mi miło, że tu zaglądacie, szczególnie w chwilach, kiedy sama mam mało czasu lub mobilizacji aby regularnie blogować. 
Jesień w pełni, w dodatku w fazie szarej, mokrej, burej i zimnej. I u mnie ostatnio smutno bardzo i ciężki emocjonalnie czas nastał, ale jak po każdej burzy - zawsze musi wyjść słońce i tego się należy trzymać, prawda? Zanim to realne będzie dla mnie łaskawe, postanowiłam stworzyć coś energetycznego, radosnego, coś, co śmiało można nazwać kreatywną terapią na szarości i smutki. Jeśli i Wam potrzeba odrobinę energii i słońca - zapraszam doładowania baterii z kilku moich ostatnich, radosnych kartek, a najlepiej chwyćcie papier, farby, nożyczki i klej w dłonie i do dzieła! :)

Moje dzisiejsze kartki mają tła malowane akwarelami Primy z serii Confections - Tropicals, bezpośrednio na papierze akwarelowym oraz na arkuszach ze złotym nadrukiem, pochodzących z uroczego bloczka kart do Project Life od Becky Higgins. Nie mogłam się oprzeć i udało się - okazuje się, że całkiem nieźle ten papier znosi chlapania wodą i farbą, postanowiłam to wykorzystać. Dodałam trochę wzorów stworzonych za pomocą duetu: pasta strukturalna + maska, a także - jako, w pewnym sensie, kontynuację złotych akcentów - dodałam trochę chlapań złotym, brokatowym tuszem. No i kwiaty. Kwiaty wszędzie. Uwielbiam je, uwielbiam, kiedy jest ich dużo, gęsto, przestrzennie. I jak tu nie czuć się lepiej? :)











Pozdrawiam ciepło i życzę Wam kreatywnej reszty tygodnia! 

LinkWithin

.